KUCHNIA ojcaMALINY

Witam.

Ze względu, że dużo korzystałem z tego portalu, czuję się zobowiązany do opisania swojej przygody z piecem.

Podwaliną pod myśl o tym, że kiedykolwiek zbuduję piec chlebowy był fakt, że w domu w którym mieszkamy postawiliśmy już kaflowy trzon kuchenny. Naszą angielką ogrzewamy cały dom, gotujemy, smażymy i pieczemy mięsa. 

Kaflowy trzon kuchenny

Ze względu, że w palenisku jest wkład wodny, gotowanie latem było nie możliwe bo z nadwyżką energii nie było co zrobić mimo 400 litrowego bufora, a zimnych dni latem jak na lekarstwo.

Kaflak okazał się bardzo ekonomiczny rozwiązaniem i po 3 latach zaczął się robić "problem" z naddatkiem drewna.

Do lasu co roku trzeba zimą jechać, taka nasza tradycja, a że zawsze przyczepy muszą być pełne to się po 12 meterków przywoziło a 8 paliło.

Do zbudowania został nam jeszcze na działce garaż, a że papierologia kosztuje bo na granicy musiał stanąć to postanowiliśmy, że od razu dostawimy wiatkę do garażu. I zaczął wtedy kiełkować pomysł z kuchnią latową, która rozwiązała by problem braku możliwości gotowania latem, grillowania w deszczu i troszkę drewna by zeszło, bo żal było sprzedawać.

W między czasie, to znaczy czasie budowania garażo-wiatki powstał nasz nowy obiekt kulinarny z którego jestem osobiści bardzo dumny ponieważ jest bardzo prymitywny i nie kosztował mnie nic, wszystko z odzysku ( poza garnkiem i rusztem oczywiście) rurka w rurkę dwa otworki parę części od starej ojcowskiej młockarni i każdy patrzy z uśmiechem na naszego "grilla".

kołowrotek

Na kołowrotku robimy gulasze, bigosy i oczywiście pieczonki w żeliwnym garnku bo teściu z pod Częstochowy i bardzo trafiły nam w gust.

Przez zimę powstał zarys jak nasza przyszła kuchnia ma wyglądać. A to, że lubię funkcjonalizm, miał powstać piec chlebowy, grillowędzarnia i płyta do grzania. Niestety straciłem zdjęcia z etapów budowy.

Piec usadowiony jest na pękniętym kręgu, który pozostał po budowie wodociągu miejskiego. Krąg miał w środku otwór który został wypełniony perlitobetonem plus grubość cegły. Szamot kupiłem przez internet, bo jak byłem u nas w budowlanym i widziałem cegły jak całą zimę w deszczu i śniegu leżały na dworze i były o 1/3 droższe to nie było nawet mowy żebym je wziął. 70 cegieł 70 płytek i 70 klinów.

Zaprawa szamotowa z górkal 40, przesiane i wymieszane żeby było jednolite na całości. Kliny przycinane były w miarę precyzyjnie im wyżej tym bardziej kąty trzeba było kontrolować co generowało więcej odpadów, ale wyszło przyzwoicie. Po wyschnięciu jako pierwsza warstwa poszła mata ceramiczna 5 cm bo gdzieś doczytałem, że w wełnie skalnej powyżej 300 stopni żywica się topi która ją wiąże dlatego chciałem ją oddzielić od wełny. Na matę przyszła 15 cm wełna i na to reszta perlitu co został ok. 10 cm. Tak że jak piec jest rozgrzany na maxa to kopuła jest chłodna, delikatnie coś promieniuje. 

Piec nie jest za duży bo nie było takiej potrzeby, średnica 67 cm, wysokość o cegłę podniesiona 40cm. Do komina podłączone rurą żaroodporną 15 cm z szybrem, wszystko na dylatacji, nic nie pękło oprócz kopuły z perlitu w jednym miejscu bo do rury przylegała jakoś grudka i naprężenia zrobiły swoje.

piec

Drzwiczki izolacyjne zrobiłem z kawałka pinka obiłem blachą nierdzewką a w tylnej części ok 10 cm  mieszanka perlitu z płytką wermikulitową co mi od kozy została i są na tyle głębokie, że jak jest zamknięte to wylot spalin zasłania. Z resztek po budowlanych powstały blaty.

Obok pieca chlebowego powstała grillo-wędzarnia. Piec latowy i grill podłączone są do jednego kanału spalinowego regulowanego szybrem (to coś pionowe poniżej rusztu z tył grilla). Ruszt poskręcany z kątowników 3x3 cm na śrubach M4.

wedzarnia

Jak palę w piecu latowym to szyber otwieram a wylot spalin w grillu zamykam, jak grilluje to szyber zamykam ( chociaż jak drzwiczki są zamknięte od pieca to nie trzeba)  a otwieram wylot spalin u góry wędzarni. Jak chcę wędzić (brak praktyki jeszcze w tej materii) to na dnie grilla jest specjalny otwór który trzeba dodatkowo otworzyć i zasunąć szyber. Wylot spalin u góry zatykam na razie starą doniczką:)

 grill

Palenisko pieca do gotowania całe z szamotu, drzwiczki ze złomu za 5 zł. Większość cegieł i materiałów pochodzą z odzysku, dlatego fugi i ogólna estetyka nie są może dla normalnego oka zbyt przyjemne, ale nam się to podoba bo większość rzeczy w otoczeniu mamy utrzymane w stylu rustykalnym. Moja maksyma brzmi, że pieniądze za oszczędzone to pieniądze zarobione i dlatego bardzo się cieszę z efektów mojej pracy.

Nad garażem powstała baza dla dzieciaków, z podnoszonymi schodami na kołowrotku. Sufit wędzarni oczywiście oddzielony blachą i izolacją z wełny.

baza

Budowa całości zajęła mi 3 miesiące i jeszcze trochę muszę powykańczać.

Żar z pieca wrzucam do grilla i mam dodatkowe wykorzystanie tej dość sporej energii na kiełbaski, skrzydełka.

Mieliśmy parę prób z chlebem, był kurczak na butelce, drożdżowce, i mięsa długo pieczone na koniec i wszyscy zachwyceni nikt nie narzekał.

Pizza wychodzi nam coraz lepsza, posiłkujemy się wiedzą zawarta na tym portalu i powolutku zdobywamy doświadczenie i wyczuwamy piec.

Całość jak szacunkowo policzyłem wyszła mnie ok 2000 zł, z czego jestem bardzo zadowolony patrząc na ceny w internecie.

widok całości

 

                                                                              Pozdrawiam

                                                                                                    ojciecMALINA

 

 

 

 

 

Komentarze

Witam, piękny obiekt:) Wszystko w jednym miejscu i pod dachem. Gratulacje. Koszt 2000 zł to jak za darmo za to wszystko. Też zastanawiam się nad małym grillem na kołowrotku. Fajny pomysł. No i ta platka do gotowania, wciąż nie daje mi spokoju, zastanawiam się czy nie wkomponować jej w planowany blat obok pieca.

Z przyjemnością ogląda się takie zdjęcia. Piękne miejsce, w którym można zapomnieć o codziennych trudach. Koszt nieduży, ale widać, że nakład pracy spory, zważywszy na dbałość o detale.
Ciesze się, że informacje zawarte na stronie okazały się przydatne i jestem wdzięczny za publikację. Każda osoba wnosi tu coś nowego, dzięki czemu powstają coraz lepsze rozwiązania i następni budowniczowie mają łatwiej.
Wielkie słowa uznania należą się też zdunowi, który zbudował trzon kuchenny. Zawsze mi się kaflowce podobały, a ten jest wyjątkowo ładny. Że też nie mam miejsca w kuchni by taki postawić.