Pieczenie chleba w piecu

W końcowej fazie palenia temperatura ścianek komory przekracza 550 stopni. Występuje wtedy widoczne gołym okiem zjawisko wypalania się sadzy. Czarny nalot znika odsłaniając kremowe cegły szamotowe. Gdy ogień zgaśnie temperatura ścianek obniża się do ok. 400 stopni a na dnie pozostaje żar. Pozostawiamy go tam jeszcze przez 20 minut aż do częściowego spopielenia. W tym czasie można też upiec pizzę lub podpłomyk. W końcu za pomocą pocioska usuwamy rozżarzone węgle wraz z popiołem i dokładnie czyścimy komorę wilgotną miotłą ze słomy ryżowej. Powoduje to dalszy spadek temperatury do około 300-330 stopni. To za dużo by rozpocząć pieczenie, poza tym ścianki komory są nagrzane trochę nierównomiernie.
Należy teraz zamknąć wejście izolowaną pokrywą i poczekać około pół godziny, czasem dłużej, aż piec schłodzi się na tyle, by można było włożyć chleb bez obawy o jego przypalenie.
Dla każdego pieca wysokość temperatury wkładania pieczywa będzie inna. Zależy ona od bardzo wielu czynników: rozmiarów komory, grubości ścian, rodzaj izolacji cieplnej, a nawet pory roku Krótko mówiąc jakiekolwiek wyliczenia na nic się nie zdadzą, pozostaje jedynie metoda prób i błędów. Zazwyczaj im mniejszy piec tym temperatura będzie wyższa. W niewielkich konstrukcjach może wynosić nawet 300 stopni.
W moim przypadku pirometr powinien wskazać 270 stopni latem, zimą zaś 10 stopni więcej. Może to wydawać się dużo, lecz proszę zwrócić uwagę że pieczenie odbywa się w temperaturze opadającej. Już samo umieszczenie w komorze czterech dużych bochenków powoduje wyraźne jej schłodzenie.

Zanim włożymy chleb do pieca należy przygotować miseczkę z wodą i szeroki pędzel kuchenny z miękkim włosiem.
Drewnianą łopatę kładziemy na stole i posypujemy mąką, a najlepiej otrębami. Teraz bierzemy do rąk słomiankę z ciastem. Szybkim ruchem obracamy ją i wytrząsamy zawartość. Naszym oczom ukazuje się okraszony mąką okrągły bochenek, na którym splot słomy odcisnął niepowtarzalny wzór. W takim stanie nie można go jeszcze włożyć do pieca. Biała jak śnieg mąka bardzo silnie odbija promieniowanie i może przetrwać w niezmienionym stanie do końca pieczenia. Jej niewielka ilość na chlebie dodaje mu uroku, jednak całkiem białego bochenka z pewnością nie można zaliczyć do udanych. By tego uniknąć mąkę zwilżamy niewielką ilością wody. Najlepiej zrobić to przy pomocy szerokiego pędzla kuchennego z miękkim włosiem.
Wszystkie czynności wykonujemy szybko, gdyż ciasto na łopacie ma tendencję do rozlewania się i z czasem coraz trudniej będzie nad nim zapanować.
Wkładając chleb do pieca należy pamiętać by nie zrzucać go z łopaty jednym gwałtownym ruchem. Na to mogą sobie pozwolić osoby z dużym doświadczeniem. Niewielki błąd sprawi że bochenek znajdzie się w niewłaściwym miejscu uniemożliwiając prawidłowe rozmieszczenie pozostałych. Przez najbliższych kilkanaście minut nie da się go przesunąć. Bezpieczniej zatem przechylić łopatę i delikatnie strząsnąć jej zawartość.

 

Chleb w piecu

 

Gdy wszystkie chleby znajdą się w środku zamykamy wejście izolowaną pokrywą i spoglądamy na zegarek. Po około 30 minutach zamieniamy bochenki miejscami, przesuwając te z głębi pieca na przód. Zalecam to robić, gdyż w sąsiedztwie pokrywy ciasto piecze się słabiej.

 

Chleb w piecu


Cały wypiek trwa godzinę. Jeśli piec był prawidłowo nagrzany chleb będzie miał wówczas piękną jasnobrązową skórkę. Każdorazowe otwarcie pokrywy sprawi, że wraz z parą wodną na zewnątrz wydostanie się aromat, który trudno opisać słowami. Szybko rozchodzi się on po okolicy działając na wyobraźnię sąsiadów.
Gorące chleby wyjmujemy przy pomocy drewnianej łopaty. Dla pewności można stuknąć w spód każdego z nich. Jeśli jest upieczony powinniśmy usłyszeć wyraźne dudnienie.

 

Wyjmowanie chleba

 

To już wszystkie informacje, które chciałem Państwu przekazać. Mam nadzieję, że okazały się pomocne. Życzę udanych wypieków a jeśli na początku nie będą one doskonałe nie należy się zrażać. Zdjęcie mojego pierwszego chleba z całą pewnością nie nadawałoby się do umieszczenia na tej stronie.