Pieczenie kurczaków

Do niedawna podanie pieczonego kurczaka dla większej ilości gości stanowiło dla mnie problem. Pojemność piekarnika jest ograniczona i każdy musiał zadowolić się niewielką porcją. Odkąd posiadam piec mogę przygotować nawet 6 kurczaków jednocześnie. Przy imprezie ogrodowej ich pieczenie stanowi też nie lada atrakcję.
Kurczak w piecu udaje się znacznie lepiej niż w piekarniku. Nie do końca wiem jaka jest tego przyczyna. Być może wolno obniżająca się temperatura, większy stosunek promieniowania do konwekcji.  W każdym razie efekt jest zachwycający.

Kurczaka najlepiej kupić dzień przed pieczeniem i odpowiednio go zamarynować. Czasem korzystam z gotowej przyprawy, ale zazwyczaj robię własną. Roztapiam niewielką ilość masła, dodaję do niego paprykę, sól i przeciśnięty przez praskę czosnek. Po umyciu starannie osuszam kurczaka papierowym ręcznikiem, następnie solidnie nacieram skórę, pamiętając też o umieszczeniu przyprawy w jego wnętrzu. Po tych zabiegach wkładam go misy, przykrywam szczelnie folią i umieszczam w lodówce do następnego dnia.

 

Kurczaki przed włożeniem do pieca

 

Gotowego kurczaka najlepiej włożyć do pieca na specjalnym stojaku. Na zdjęciu poniżej zaprezentowałem trzy przykładowe. Najlepiej spisuje się stojak umieszczony w środku. Jest on wyposażony w zbiorniczek, do którego można wlać niewielką ilość piwa lub wina, ale rzadko z tego korzystam. Bardzo dobrze, mimo swojej prymitywnej budowy, spisuje się też stojak z lewej strony. Nie posiada on wprawdzie podstawki na tłuszcz, więc muszę go umieszczać w starej formie do ciasta. Najgorzej spisuje się stojak ceramiczny. Jest on źle wyprofilowany, przez co dół kurczaka cały czas moczy się w tłuszczu i wodzie.  

 

Stojaki do pieczenia kurczaków

 

Kurczaka możemy włożyć do pieca zaraz po wyjęciu chleba. Jest to rozwiązanie ekonomiczne, ale rezultat nie będzie zachwycający. Upiecze się wprawdzie, jednak nie ma co liczyć na chrupiącą skórkę.
Znacznie lepsze efekty uzyskamy wkładając kurczaka do pieca rozgrzanego specjalnie w tym celu. Temperatura powinna być minimalnie niższa niż w czasie pieczenia chleba ( u mnie ok. 250 C).  Należy pamiętać, by co pewien czas go obrócić, ponieważ od strony drzwiczek piecze się słabiej. Przy okazji warto też polać skórkę, chroniąc ją przed nadmiernym wysuszeniem. Pieczenie trwa 2 godziny. Może się wydawać że to za długo, ale warto zauważyć, że temperatura wraz z upływem czasu obniża się i pod koniec wynosi ok. 160-170 C. Kurczak już się nie przypali, ale dopieka się do końca. Wyjmując go należy zachować ostrożność, bo jest tak miękki, że może się rozpaść.

 

Pieczenie kurczaków

 

Na koniec mam jeszcze dwie uwagi:

Starajmy się kupować kurczaki z dobrego źródła. Niestety ostatnio upowszechniła się praktyka pompowania ich wodą. Możemy obejrzeć sobie film na YouTube, gdzie pewien pan, wyposażony w urządzenie przypominające myjkę ciśnieniową, trzyma w dłoni wąż zakończony grubą igłą i konsekwentnie nakłuwa każdego kurczaka w filety i uda. Po tym zabiegu ich objętość znacznie się zwiększa.

Miałem kiedyś wątpliwą przyjemność trafić na takiego kurczaka. Zawsze kupuję je na placu targowym od sprawdzonego sprzedawcy i nie zawiodłem się nigdy.  Pewnego dnia skusiłem się  jednak i okazałego kurczaka wrzuciłem do koszyka w pewnym markecie. Już przed przyprawieniem wydał mi się dziwny, gdyż były problemy z jego osuszeniem. Po półtorej godzinie spędzonej w piecu nadmiar wody zebrał się pod skórą tworząc duże pęcherze. Gdy je przekłułem lało się jak z kranu. O chrupiącej skórce można było oczywiście zapomnieć.
Chętnie napisałbym która firma wydaliła wspomniany produkt, ale znając nasz „tak zwany” wymiar sprawiedliwości musiałbym się pewnie długo z tego tłumaczyć.

Druga sugestia jest zupełnie innej natury. Jeśli mamy dobry kontakt z sąsiadami warto poinformować ich wcześniej o zamiarze pieczenia kurczaka. Dla nas to przecież bez różnicy czy włożymy ich do pieca 1, 2 czy 5. Wystarczy, by sąsiad przygotował sobie kurczaki na umówioną godzinę. U mnie zwykle pieką się trzy na raz.