Piec chlebowy w sytuacjach kryzysowych

Wypiek chlebaRozpoczynając budowę pieca myślimy o smakowitym chlebie i pysznej pizzy, pieczonej w gronie rodziny i przyjaciół - tymczasem piec opalany drewnem znajduje zastosowanie również w sytuacjach kryzysowych.

Niedoborów żywności nie notowaliśmy w naszym kraku od bardzo dawna, co nie oznacza, że sytuacja taka nie może zaistnieć w przyszłości. Kolejnym potencjalnym zagrożeniem jest blackout. Terminem tym określa się długotrwałą  przerwę w dostawie energii elektrycznej na znacznym obszarze.
Wielu osobom ten scenariusz wydaje się równie mało prawdopodobny, tymczasem kilkanaście lat temu w Polsce wydarzenia takie miały miejsce. Nocą 8 kwietnia 2008 roku intensywny opad ciężkiego, mokrego śniegu spowodował uszkodzenie dwóch głównych linii energetycznych zasilających Szczecin. W konsekwencji miasto pogrążyło się w ciemnościach.  W szpitalach uruchomiły się agregaty prądotwórcze. Przestała funkcjonować sygnalizacja świetlna. Rankiem na ulice nie wyjechały tramwaje. Wystąpiły też problemy z działaniem sieci komórkowej i bankomatów.  Po kilkunastu godzinach awaria została usunięta, mimo to spowodowała spore utrudnienia w życiu mieszkańców. Co by się działo, gdyby brak zasilania potrwał znacznie dłużej?

Można sobie wyobrazić wiele innych wersji wydarzeń prowadzących do blackoutu. Przerwa w zasilaniu nie musi być wynikiem awarii technicznej, jak miało to miejsce w Szczecinie. Eksperci wymieniają kilka możliwych scenariuszy. Od cyberataku, po rozłączenie sieci i przejście w tryb pracy wyspowej w wyniku przeciążenia.  Ostatni doszła jeszcze jedna możliwa przyczyna. Przy wytwarzaniu i dystrybucji energii elektrycznej znajduje zatrudnienie wiele osób. Wystarczy niedobór personelu, wywołany chociażby ... epidemią.

Inspiracją do napisania artykułu był oczywiście wzrost liczby zachorowań wywołanych przez koronawirus w Europie. Uważam jednak, że taki rozwój wydarzeń jest mało prawdopodobny. W chińskiej prowincji, będącej centrum zachorowań nie zanotowano przerw w zasilaniu. Trzeba jednak przyznać, że Azjaci są zdyscyplinowani .

Jeśli kogoś interesują tematy, związane z długotrwałym barkiem zasilania, polecam książkę "Blackout" Marca Elsberga. Prawie 800 stron (zawsze można użyć do obrony przed głodnym sąsiadem). Po lekturze spogląda się z pożądaniem w stronę agregatów prądotwórczych. Osobiście jednak wolę fotowoltaikę i falownik z możliwością pracy wyspowej. Niestety ten, który aktualnie posiadam może działać jedynie w sieci.
 
Wracając do pieca - do działania potrzebuje on jedynie drewna i w takich sytuacjach okazuje się niezastąpiony. Jednorazowo mogę upiec cztery duże bochenki, które łącznie ważą ok 10 kg. Zawsze podkreślałem, że własnoręcznie upieczone pieczywo jest zdrowsze niż chleb z marketu. W tym przypadku stwierdzenie to nabiera nowego znaczenia.
Z wymienionych powodów nie zamierzam pozbywać się rezerw opału, mimo zakazu spalania paliw stałych, obowiązującego na terenie Krakowa.
Mam też zapas mąki. Ostatnio postanowiłem go nieco powiększyć - z zachowaniem rozsądku, by nie marnować żywności. Piekę chleb regularnie, więc wykorzystam wszystko przed upływem terminu przydatności do spożycia.

Według informacji medialnych, sklepy zanotowały już wzrost zainteresowania produktami z długim terminem przydatności, jak ryż i makaron. Lepiej się też sprzedają automaty do wypieku chleba - w przypadku braku prądu całkowicie bezużyteczne.
Znając ludzkie zachowania, czyszczenie półek zapewne się zacznie, gdy tylko zostaną potwierdzone pierwsze przypadki zachorowań.

Jak widać, blisko mi do preppersów - ale jestem dość umiarkowany w swoich działaniach i nie zamierzam budować schronu w ogrodzie. Uważam jednak, że na niektóre sytuacje warto być przygotowanym.

 

Komentarze

Właśnie w Polsce wprowadzony został stan epidemiologiczny.
Więc chyba rozpoczniemy sezon szybciej w tym roku.

Zamiast biegać po zatłoczonych dyskontach, lepiej upiec sobie chleb samemu. Ostatecznie można zajrzeć do małych sklepików i piekarni. Zawsze byłem przeciwnikiem kupowania "macanego" pieczywa w marketach. Teraz, w warunkach zagrożenia epidemicznego taki towar powinien podawać sprzedawca. Warzywa da się jeszcze umyć, ale chleba już nie.

Choć żywności mamy w Polsc pod dostatkiem, wolałem zrobić zapas, by później nie stać w zatłoczonych sklepach. Znajomi, którzy niedawno śmiali się ze mnie, teraz biegają po dyskontach i wylewają żale w Internecie, że starsi ludzie wykupują ryż i makaron. Tymczasem oni mają za sobą doświadczenia PRL-u i potrafią sobie radzić w takich sytuacjach. Jest to tym bardziej zrozumiałe, że ta infekcja stanowi dla seniorów znacznie większe zagrożenie.