Calzone

Kolejny włoski przysmak, który zamierzam upiec. W tym przypadku zadanie mam ułatwione, bo mogę spróbować oryginału i nie muszę nawet jechać do Włoch. W Krakowie przy ulicy Kupa (poważnie, mamy tu taką ulicę), mieści się mały lokal prowadzony przez Sycylijczyka, w którym serwują najlepsze Calzone w mieście, może nawet w Polsce. Nie omieszkam tam zajrzeć, gdy będę w okolicy.
Calzone to duży pieróg z nadzieniem. Do jego przygotowania używa się ciasta na pizzę. Można żartobliwie powiedzieć, że Włosi wkładają do środka wszystko, co im zostało z przygotowania obiadu - jednak tradycyjne Calzone zawiera sery Ricottę i Mozzarellę oraz Salami. Bardzo popularny jest też farsz z Ricottą i szpinakiem - właśnie takiego zamierzam użyć.
O wynikach będę informował w kolejnych postach.

Pierwsze próby mam już za sobą. Upiekłem 4 Calzone - na razie w piekarniku. Dwa w temp. 180 C i dwa w 240 C. Lepiej wypadły te, które znalazły się w wyższej temperaturze.  Zrobiłem też próbę z grubszym i cieńszym ciastem. Cieńsze było smaczniejsze.

Wykorzystałem ciasto na pizzę z przepisu, który jest na stronie. Mąka Caputo 00. Jako nadzienie dałem szpinak z serem Ricotta, do tego gałka muszkatołowa, sól i pieprz. Wyszło nieźle, ale następnym razem nieco bardziej przyprawię.

Oto efekty:
 

Calzone

 

Calzone

 

Calzone

 

Oto moje calzone z szynką i mozzarellą. Piekłam je w piekarniku z termoobiegiem, na dwóch blachach równocześnie. Smakowały wszystkim. Mogę tylko dodać, że na 4-osobową rodzinę to za mało :)

calzone

calzone

calzone

Wyglądają bardzo ładnie. Wcale się nie dziwię, że ich zabrakło. 
Niedawno jadłem podobne calzone z szynką i mozzarellą. Muszę przyznać, że smakowało lepiej niż moje, ze szpinakiem i ricottą. Znalazłem w końcu czas, by odwiedzić wspomniany wcześniej "Coca Typical Sicilian Food".
Tak wygląda oryginał: 

Calzone

Ciasto było bardzo miękkie i odrobinę słodkie. Nie przypominało tego na pizzę, ale w smaku - rewelacja