Uprawa pomidorów do pizzy w przydomowym ogródku.

Pomidory San Marzano, ze względu na swój niepowtarzalny smak, zbity miąższ i wyjątkowo małą ilość pestek  są uznawane za najlepsze do przygotowywania sosów na pizzę. Idealnie nadają się też do spaghetti i na przeciery. W przeciwieństwie do popularnych u nas odmian nie wymagają one długiego gotowania i odparowywania. Sos jest gęsty zaraz po opuszczeniu maszynki do przecierania. Pomidory te są bardzo rozpowszechnione w okolicach Neapolu, a całe ich plantacje można spotkać na żyznych, wulkanicznych glebach u stóp Wezuwiusza.
Postanowiłem podjąć się uprawy San Marzano w ogródku za domem. Na forach znalazłem informacje, że wiele osób w naszym kraju już tego próbowało z dobrym skutkiem. 

Nasionka można kupić na Allegro, w cenie ok 2 zł za 10 sztuk. Ja znalazłem je w OBI w podobnej cenie. Po otwarciu saszetki byłem zaskoczony, gdyż okazało się, że w środku jest ich ok. 70. Wysiałem je do wielodoniczki, zawierającej 54 pola i wyrosły niemal wszystkie. Nie bardzo wiem co teraz zrobić z taką ilością pomidorów, bo ogródek mały. Może się jakoś zmieszczą. 

 

Widok pomidorów przed przesadzeniem do większych doniczek.

Pomidory San Marzano

 

 

Tak wyglądają obecnie

 

Pomidory San Marzano

 

Rosną jak szalone, a do gruntu mogą być przeniesione dopiero za ok. 3 tygodnie, po majowych przymrozkach.  Zajmują trzy parapety. Na nieszczęście okna wychodzą na drogę. Jeśli będzie tamtędy przechodził jakiś konfident ze słabym wzrokiem, to może zgłosić, że uprawiam zioło na dużą skalę ;) 

Jestem kompletnym amatorem w dziedzinie uprawy pomidorów. Nigdy wcześniej tego nie robiłem. Wydaje mi się, że wysiałem nasiona trochę za wcześnie ( w drugiej połowie lutego). Jeśli ktoś ma większe doświadczenie, będę wdzięczny za wszelkie uwagi. 

 

Też posadziłem San Marzano :) narazie trzymam w domu ale myśle, że bez szklarni tu się nie obejdzie. Dobrze że jest ktoś kto też wpadł na ten pomysł bo do tej pory nie było z kim wymieniać poglądów :D

Wczoraj, korzystając z pięknej pogody, przeniosłem do gruntu 30 sadzonek pomidorów. Pozostałych 15 zostało na poniedziałek.
Dzisiaj przeszła nawałnica z gradem. Na razie trudno mi określić skalę zniszczeń, ale wyglądają okropnie.
Cóż, taki mamy klimat. W przyszłym roku będą rosły w tunelu foliowym.

Dawno już nie pisałem o moich pomidorach.
Przetrwały gradobicie i zaczynają się na nich pojawiać pierwsze owoce.

Pomidory San Marzano


Popełniłem przy uprawie kilka błędów, więc nie spodziewam się obfitych plonów. Pogoda też nie sprzyjała - najpierw deszcze, później upały. Mimo to sądzę, że jak na pierwszy raz nie jest źle i przy odrobinie szczęścia coś zbiorę. Przyjęły się wszystkie - mam 45 krzaków. Jeden podczas przesadzania złamał się przy samej podstawie, więc wsadziłem go głębiej. Początkowo wyglądał źle, a teraz rośnie jak pozostałe.

 

In reply to by PiekarRo

Mam nadzieję ze masz świadomość ,że musisz je pryskać saletrą wapniową (tylko same owoce bo liści nie ma sensu),te pomidory są strasznie podatne na suchą zgniliznę wierzchołkową, musisz zacząć to już teraz bo stracisz większość plonu zanim się połapiesz co się dzieje,
do tego kup sobie coś z potasem, albo jakiś kompleks typu FERTI AGRO 5/10/35 (chyba najlepiej bo ma też mikroelementy) albo siarczan potasu przynajmniej (to bardzo źle się rozpuszcza w wodzie), albo saletrę potasową, bo jeżeli będziesz miał przy problemach temperaturowych czy wodnych zieloną piętkę i też połowa pomidorów będzie do bani ,z wielkim zielonym i twardym głąbem.

I interwencyjnie (jakby co) jakiś oprysk chemiczny na zarazę ziemniaczaną,najlepiej systemiczny.