Piec "Jak poniosły cegły"

W podziękowaniu założycielowi portalu (Robert - świetna robota) i jego użytkownikom dzielącym się wiedzą za masę inspiracji i fachowych porad, pozwoliłem sobie na wrzucenie "fotorelacji" z budowy mojego piecyka ogrodowego. Mam nadzieję, że mój opis komuś jakoś się przysłuży.

Tytuł tej relacji w pełni oddaje charakter mojej pracy. Cała budowa była prowadzona "spontanicznie", rozpoznaniem w boju. Miałem takie założenie, żeby nie robić planów na papierze, kalkulować i decydować najpóźniej jak się da, dojrzewać do projektu i z projektem. Wszystko "rysowałem" sobie w głowie i bawiąc się prototypami, a kolejne założenia powstawały na bieżąco.

Ten projekt był dla mnie i moich bliskich jednym z lepszych doświadczeń życiowych i cudownie zapełnił nam czas "lockdownu wiosennego". Pracowałem ok 2. miesięcy, popołudniami w dni pracujące i weekendami.

Budowę rozpocząłem bez planu ale z zapewnioną "bazą materiałową": paletą cegieł szamotowych, paletą cegieł elewacyjnych, paletą cementu, kilku ton piasku, kilku worków perlitu itd. itp. Większość materiału zostało tak jak się spodziewałem. Nie zmarnują się. Tam gdzie mogłem unikałem zakupów, bo lubię wykorzystywać to co mam pod ręką. Nawet jeśli zmusza mnie to do większego wysiłku, to daje mi satysfakcję, która jest bezcenna.

W zestawie narzędziowym szczególną wartość miała dla mnie mocna i duża stołowa piła tarczowa (315mm, ok 6kW) - wielkie dzięki Grzesiu za użyczenie. Ciąłem cegły bez moczenia, psikając cienkim strumieniem wody w miejscu cięcia tylko po to, żeby nie pyliło mocno. Taka maszynka tnie cegły jak masło a tarcza w znikomym stopniu się rozgrzewa. 

Najwięcej zamieszania spowodował wybór rodzaju i rozmiaru kopuły, który krystalizował się do ostatnich chwil. W końcu zdecydowałem się na sklepienie kolebkowe, palenisko o rozmiarze ok 85x100 cm i wysokości 41 cm. Istotnym ograniczeniem obiektu był mały teren na fundament (ok 110x120cm) i jego umiejscowienie. Stąd podstawa trzyma mocno "nawiśnięty" strop, dodatkowo poszerzany później pustakami (kiedy zwiększyłem rozmiar paleniska).

Moja rada dla szukających właściwego rozmiaru paleniska jest taka. Jeśli będziesz piekł tylko pojedyncze pizze - nie szalej, mały piec szybko rozpalisz. Ale jeśli będziesz biesiadował, to rozmiar ma znaczenie i zbuduj możliwie duży piec. Mi czasami brakuje troszkę miejsca ;)

Piec dobudowany jest do tarasu i wędzarko-grilla. Było tam bardzo mało miejsca, ale jakoś udało się wcisnąć. Ścianki zbudowałem ze starych pustaków, każda warstwa przewiązana jest zbrojeniem ze starych prętów zakończonych w pustakach wentylacyjnych, które były jeszcze dodatkowo uzbrojone i zalane betonem w trakcie robienia stropu. Mam nadzieję, że nie rozpadnie się po sezonie ;)

podstawa

 

strop

Podstawę paleniska wypełniłem tłuczonym szkłem, a potem perlibetonem. Potem okazało się, ze mogłem zrobić je większe ;)

palenisko

palenisko perli

Ponieważ spontanicznie zwiększyłem rozmiar paleniska, podłoga opiera się na czerwonych cegłach z podstawy paleniska. Dzisiaj wyizolowałbym całą podłogę (oparł ją na perlibetonie). 

palenisko szamot

Przymiarki do łuku sklepienia. Skosy przy wejściu robiłem celem oszczędzenia miejsca na izolację, ze względu na ograniczenia dot. sąsiadującego grilla. Cegły szamotowe murowałem zaprawą szamotową z cementem portlandzkim.

postepy

Stelaż zrobiłem ze starego kartongipsu. Jego zaletą jest łatwość obróbki (można sobie doszlifować), wadą mała sztywność. Ale finalnie się sprawdził. 

a

Zrobienie stelaży i wymurowanie sklepienia zajęło mi całą sobotę, było to jedno z fajniejszych zadań, dające masę satysfakcji. 

a

Jest coś magicznego w sklepieniu, bardzo lubię oglądać piece od środka.

a

Przymiarki do łuczków, wtedy jeszcze układała się koncepcja połączenia ze sklepieniem. Łuczki to fajne zadania.

a

Tutaj znowu świadomie porzeźbiłem, bo chciałem wykorzystać to co miałem pod ręką. Starałem się pilnować grubości ściany względem środka paleniska, żeby utrzymać ciągłość pojemności cieplnej.

a

Pierwsze "palenie", moment symboliczny i klimatyczny.

a

Przymiarki do warstwy zewnętrznej. Ponieważ lubimy w domu nieregularność takich cegieł, świadomie kleiłem je nierówno. Za to łuczki starałem się robić równiutko, ten akurat jakoś tak mi kształtem przypasował.

a

Jako izolację zastosowałem wełnę skalną 15cm...

a

... i ok 5cm perlibetonu z włóknami jako bazę pod "elewację".  

a

a

Ścianki boczne zrobiłem z cegieł ... 

a

... a "dach" wykończyłem warstwą kleju na siatce i na to wyciętymi z cegieł płytkami. Jak już mówiłem - lubimy, jak jest nierówno;)

a

Kolejnym wyzwaniem było odprowadzanie spalin, ze względu na bliskość drzew. Był nawet pomysł, żeby dopiąć się do komina wędzarki, stąd komin mam w 2 kawałkach. Ostatecznie zastosowałem kręcącego się "strażaka" i póki co nie zauważyłem negatywnego wpływu na drzewa. Ale w trakcie palenia pilnujemy spaliny.

a

Jak już mówiłem - lubię łuczki, więc postarałem się, aby każdy był inny i miał swój klimat. 

a

Mam nadzieję, że ten widok tłumaczy decyzję z "problematycznym" umiejscowieniem pieca i podjętymi kompromisami. 

a

W nocy też nie jest najgorzej, lampeczki się sprawują ;)

a

Do dopracowania jest jeszcze kilka detali oraz koncepcja blatu (drewno / kamień). Ale z tym się już nie pali, za to w piecu trzeba, póki pogoda jest.

Serdecznie pozdrawiam wszystkich miłośników "Pieca chlebowego" :)

a

Komentarze

Efekt końcowy robi niesamowite wrażenie. Piękny piec, doskonale wkomponowany w otaczającą go zieleń. W takim miejscu można odpocząć po dniu pracy.