Piec w sercu rezerwatu Świdwie

Kiedy nie wiadomo, jak zacząć, należy zacząć podobno od końca. Dla mnie zanim rozpoczęła się na dobre przygoda z budową pieca, to o mało co nie zamknąłbym tego etapu życia tuż po pierwszym kroku. Ot, kiedy już się naczytałem wszystkich artykułów i postów z tej strony i zdecydowałem się na WIELKI start i dzielnie wykopałem dziurę w ziemi pod fundament okazało się, że strona na kilka dni przestała działać. I że sprawdzałem co kilka godzin przez kilka dni, to i w końcu pojawiła czarna myśl, że portal przepadł z jakiś strasznych powodów. Powiem krótko i konkretnie - bez waszej wiedzy i waszych doświadczeń nie odważyłbym się iść dalej. I kiedy już brałem łopatę, aby zakopać swoją nadzieję na własny chleb, to nagle wszystko wróciło, a strona w nowej odsłonie jest jeszcze lepsza. Drogi Robercie, choć wielu już pisało, to ja także dołożę się wielkiego a nawet WIELKIEGO dziękuję. Jesteś jak ten Prometeusz rozdający światło chleba w mroku nędznych podróbek nasyconych ulepszaczami niegodnymi nazwy „pieczywo”. No dobra, wiem, że się trochę zagalopowałem i obiecuję że to ostatni raz.

A teraz moja historia.

Osoby, które wolą konkrety proszone są o przejście do kolejnego rozdziału, ale ja czuje, że jeszcze kilka zdań warto napisać odpowiadając na pytanie, „dlaczego postanowiłem zbudować swój piec chlebowy”. Odpowiedzi są i proste, takie jak „mam dwóch synów, ogród, szklarnię, wędzarnie i chciałem mieć coś więcej”. Ale równie ważne jest filozoficzne, a wręcz duchowe rozważanie, że w obecnym świecie, w sklepach i w końcu w naszych domach mamy prawie wszystko o czym mogliśmy kiedyś tylko marzyć (piszę z perspektywy 50-latka), ale nie mamy przecież „chleba naszego powszedniego”. Część z nas straciła, część nigdy nie doznała tego wyjątkowego doznania. Choć niektórzy pamiętają przecież GS-owskie wypieki i choć gdzieś jeszcze są oczywiście małe rodzinne piekarnie, to ilu z nas doświadczyło smaku, zapachu bochenka wyciąganego przez jakąś babcię na jakieś głębokiej wsi, czy leśniczówce ze starego ceglanego pieca opalanego drewnem? Ja miałem to szczęście.

Jakieś 35 lat temu we wsi Przynotecko (jak sama nazwa wskazuje leży „przy Noteci) pomagałem w żniwach u sympatycznych gospodarzy. Tamta wieś miałach ciekawy układ – praktyczny brak zwartej zabudowy, a sąsiednie gospodarstwa oddalone były od siebie o nawet kilometr, czy dwa. Do sklepu wiadomo wyprawa, a dom wyglądał jak ze skansenu. Codziennie gospodyni szykowała nam na śniadanie chleb z masłem i twarogiem. Własny chleb z własnego zboża, z własnym masłem i serem od własnych krów. I to dla użytkowników tej strony wystarczy za wszelki opis. Minęło tak wiele lat, a ja ciągle pamiętam ten smak. Bochenki (a raczej bochny) chleba były okrągłe i ogromne. Niestety nie mam kontaktu z tą rodziną i żadnych pomysłów, jaka mogła być receptura. Niestety nie załapałem się też na samo pieczenie, bo z tego co pamiętam po robocie zbijałem bąki w sadzie, albo kąpałem się w Noteci.

A to chyba przeznaczenie, rok temu na pchlim targu wynalazłem coś takiego.

Słomianki do chleba

No dobra, dosyć już wspomnień, wracajmy do kwietnia 2021 roku. Jak już wspominałem decyzja zapadła. Wybrałem rodzaj pieca (kopułowy), wzór zaczerpnąłem od Roberta i Listmana. Zdecydowałem się na średnicę wewnętrzną 90 cm, ale nadal mam wątpliwości, czy ścianka z cegły będzie na 6, czy na 12 cm. Jak to u mnie bywa, dokładnego planu pracy nie miałem, tylko zarys w głowie, który zresztą cały czas ewoluuje. Projekt więc dojrzewa dynamicznie, a jaki będzie na koniec zobaczymy. Ważną zasadą w moim budowaniu różnych konstrukcji jest improwizowanie (tam gdzie to możliwe) wykorzystanie tego co zostało mi z innych prac lub co mam pod ręką ( przyznaję się - zbieram różne „przydasie”) i oczywiście „po taniości” ale też „po ładności” i „po oryginalności”.

dołek

Tak wyglądało to pierwszego dnia – dołek wykopany, uznałem, że nie będę robił wylewki, za fundament wystarczą bloczki betonowe (zbudowałem tak wiele przybytków na moim ogrodzie), mogę tak robić, bo gleba u mnie, to czysty piasek na głębokość szpadla. Mieszkam w 100 letnim ogromnym domu, zbudowanym na kilku głazach i wszystkie stare domy tu w okolicy nie mają praktycznie żadnych fundamentów. Bloczki wyrównane trochę zaciągnięte zaprawą i wystarczy. Na razie nic nie siada i nie pęka.

folia

Izolacja pod cegły, na boki dałem folię kubełkową, bo miałem z poprzedniej budowy. Gdybym nie miał, to bym nie dał.

murki

Mury do góry, cegła rozbiórkowa, której kupiłem kiedyś kilka palet za 1 zł/szt. Leżały i czekały. Murarz ze mnie taki sobie, ale lubię czar murków z używanej cegły, nie przeszkadza mi popękanie i nierówności. Oczywiście fuguję „po”, gęstą zaprawą w konsystencji lekko mokrego piachu, aby nie pobrudzić cegły. Przyszedł czas na strop, szalunek na dół z czego popadnie, jeśli nie uda się wyjąć go, to zostanie. Trochę obniżyłem się poniżej krawędzi cegły, bo zacząłem się obawiać, że wyjdzie cały piec za wysoki. Dlatego też zdecydowałem się na 8 cm wylewki na betonie B30, poszło 15 worków. Zbrojenie to pręty 10 mm gęsto ułożone i zespawane. Wiem, że to gruba przesada, ale cena była niewiele wyższa od 8 mm i miałem ogromną ochotę w końcu sobie pospawać, bo od roku czekała nowa przyłbica automatyczna.

płyta

Pływa wylana, w miarę poziom, ale i tak nie ma co się przejmować.

beton

To konstrukcja pod perlibeton, tak sobie to wymyśliłem bo chciałem trochę bryłę pieca przełamać warstwą wyższej cegły.  Na widoczny z boku beton przyjdzie maskująca deska, nawiązująca do budynku obok. Wysokość cegły narzuca wysokość izolacji z perlibetonu, w praktyce 13 cm.

wylany perlibeton

Wylany perlibeton, miałem trochę problemów z proporcjami, bałem się też dać za dużo wody, bo dla normalnego betonu lepiej jak jest bardziej suchy niż płynny. A tu sam nie wiem, chyba był za suchy, to miejscami na wierzchu nie związało zupełnie i jest sypki, miejscami przypominający luźny styropian. Ale budować kopuły na tym się nie boję, bo przecież pracuje tylko na ściskanie. Poszło około 1.5 worka, a zakupiłem 4, zobaczymy czy wystarczy na izolację ścian.

łuk

Wahałem się co do kolejności, ale uznałem, że równie dobrze mogę zacząć od łuku zewnętrznego, który będzie z zwyczajnej cegły, a już chciałem mieć jakiś postęp. I tak jesteśmy na dziś, zakupiłem cegłę rozbiórkową szamotową, która wygląda na naprawdę niezłą, podobno pochodzi z niemieckiej fabryki ceramiki.

cegła

I to tyle na dziś, jutro zabieram się na cięcie cegły szamotowej i murowanie wewnętrznego łuku u mniejszej średnicy, tak aby krawędź miała co najmniej 1.5 cm.

Komentarze

"To se ne vrati". Podobno nasi południowi sąsiedzi nie mówią tak w kierunku tego, co bezpowrotnie odeszło. Wiem z dobrego źródła, że zdanie to można przetłumaczyć "to się nie opłaca" - co znacznie lepiej oddaje obecną sytuację. Niedawno odwiedziłem moje dawne miejsce zamieszkania. W pobliżu znajdowała się piekarnia, prowadzona od dwóch pokoleń. Mijałem ją idąc do szkoły. Została zamknięta, ale szyld jeszcze wisi. Wyparły ją koncerny, z których każdy ma rzecznika prasowego, dział marketingu i wciskają ludziom kit - dosłownie i w przenośni.
Cieszę się, że jest jeszcze grupa pasjonatów, chcąca zachować tradycje wypieku chleba, a ten portal w jakimś stopniu im pomaga.

Wracając do budowy i grubości ścian kopuły. Jeśli piec będzie przeznaczony głownie do wypieku chleba, polecam murować na pół cegły (ok 12 cm). Gdy zamierzamy wykorzystywać go do biesiadowania, czyli pizza podpłomyki i inne smakołyki, a chleb przy okazji - lepiej zastosować cieńszą ścianę. Rozgrzewanie takiego pieca zajmie mniej czasu.

Trochę pada, ale mój piec powoli rośnie. Położyłem podłogę, kupiłem specjalne nowe cegły szamotowe, które podobno są bardzo dobre - 9 zł sztuka w hurtowni materiałów specjalistycznych.

podloga

Wymurowałem też wewnętrzny łuk.łuk

powoli szykuję się do kopuły i taki sobie zrobiłem cyrkiel zgodnie z zasadą "z tego co pod ręką". Czyli w tym przypadku cienkiej listewki, nasadki przegubowej do kluczy i prowadnicy szuflady. Zobaczymy jak się sprawdzi, zaletą jest, że łatwo będę mógł zmieniać (obniżać wysokość, bo oś obrotu jest kilka cm ponad podłogą. 

cyrk 

cyrk3

cyrk2

Witam. Pomiędzy cegłami użyłeś zaprawy szamotowej? Szamot przykleiłeś od spodu też na zaprawę szamotową?

In reply to by lesny1984

Przepraszam, ale nie zauważyłem pytania wcześniej - tak pomiędzy cegłami jest fuga o szerokości ok 2 mm wypełniona zaprawą szamotową. Użyłem metody wypełniania podobnej jak przy kafelkach, ale przed położeniem smarowałem także boki cienką warstwą. Od dołu cegły do perlibetonu przykleiłem także zaprawą szamotową. Trzyma się pewnie i myślę że na takie obciążenia mechaniczne to spokojnie wystarczy. Obawiałem się trochę perlibetonu jako warstwy pod cegłami, ale wygląda że naprawdę dobra technika.

No to idziemy z kopułą, wymurowałem pierwsze trzy kręgi - różne patenty widziałem na cięcie cegieł, ja skorzystałem z zasady cięcia pod kątem, co po odwróceniu jednej z połówek daje zakrzywienie i w efekcie pozwala na ułożenie okręgu. Kąt dopierałem na bieżąco. 

luczki

Aby zrobić regularne i ładne koło należy dobierać na bieżąco różne kąty, świetnie do tego nadają się proste szabloniki z kartonu, które po przyłożeniu pozwalają dobrać odpowiednie cięcie do cegły. Nie zmarnowała mi się ani jedna cegła, taka metoda powoduje, że nie ma praktycznie odpadów. Podłogę zabezpieczyłem kartonem, do którego przykleiłem taśmą podstawę cyrkla. Cyrkiel ma możliwość regulacji, w praktyce będę obniżał go co dwie warstwy, aby uzyskać wysokość równą promieniowi. 

szabloniki

No i to czego się każdy obawia, czyli połączenie z wewnętrznym łukiem. U mnie jakoś dziwnie łatwo udawało się docinać cegłydocinki

I tak to wygląda na dziś. Kąt już na tyle jest ostry, że po zdjęciu cyrkla cegła trochę się zsuwa. Zamiast patyczków wybrałem metodę odciągania. Prosty haczyk dekarski używany przy dachówkach świetnie się sprawdza. Obciążenie z tego co najbliżej było mi sięgnąć ręką, waga obciążenia na oko. 

chwytaki

 Ze środka - trochę schrzaniłem przewiązywanie cegieł i w jedynym miejscu jest cegła nad cegłą. Na obciążenie raczej to nie stanowi, ale będę zły, jak przy rozgrzewaniu w tym miejscu coś pęknie. Z zewnątrz to wygląda lepiej i cegły zachodzą na siebie i może nie będzie aż tak duży problem.  

srodek

  do ułożenia jeszcze około 4 coraz mniejsze kręgi, cięcie cegły "pod podwójnym ukosem". 

kot

A tak, to jest kot Sfinks, a w środku jego urocza właścicielka. Nie pytajcie jak tam weszła...

Świetny pomysł z tymi odciągami, to wygodniejsze niż stosowanie podpórek. Przewiązaniem cegieł aż tak bardzo bym się nie martwił. Doświadczenie pokazuje, że kopuły są bardzo wytrzymałe na pekanie i znoszą naprężenia lepiej niż sklepienia kolebkowe. Mamy nawet na portalu jeden piec, w którym kopułę wymurowano cegła nad cegłą i działa bez zarzutu. Mimo wszystko jednak polecam ułożenie na zakładkę.
Ostatnie zdjęcie robi wrażenie. Choć wolę sierściuchy, to muszę przyznać, że w tym kocie jest coś niesamowitego.